Social media:
Wyszukiwarka:

Fundusze europejskie – realistyczne spojrzenie na przyszłość

W czwartek w hotelu Sheraton odbyła się debata ekspertów poświęcona funduszom europejskim i budżetowi polityki spójności UE na lata 2014-2020, zorganizowana przez Fundację „Akademia Samorządności”. „Podtrzymujemy nasze przeświadczenie, że przy wszystkich trudnościach należy dążyć do zrównoważonego rozwoju, by różnice pomiędzy poszczególnymi regionami, nawet powoli, ale jednak się zmniejszały. A mamy do czynienia z procesem odwrotnym” – przekonywał Jarosław Kaczyński.

W debacie uczestniczyli: prof. Tomasz Grosse (Polska Akademia Nauk), dr Jerzy Kwieciński (Business Center Club), prof. Marek Kozak (Uniwersytet Warszawski), prof. Jacek Szlachta (Szkoła Główna Handlowa) i prof. Janusz Zaleski (Politechnika Wrocławska). Debatę moderował Tomasz Poręba, europoseł PiS i członek Komisji Polityki Regionalnej Parlamentu Europejskiego.

Konferencję otworzyło wystąpienie Prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, który podkreślił, że konieczna jest dziś debata na temat perspektywy budżetowej. „Myślimy już o tym, co będzie w kolejnej perspektywie – ile uzyskamy i jak to wykorzystamy. Nie możemy zadowalać się tym wszystkim, co prezentuje nam rząd, czy raczej prąd propagandowy rządu. Nie chcę twierdzić, że mamy do czynienia z wielką klęską, ale nie jest tak, że jesteśmy w czołówce europejskiej” – mówił Jarosław Kaczyński.

W proponowanym budżecie na lata 2014-2020 dla Polski przewiduje się 80 mld € na realizację polityki spójności. Wzbudza to entuzjazm przedstawicieli polskiego rządu, a zwłaszcza polskich europarlamentarzystów, którzy zgodnie podkreślają, że jest to kwota „aż” o 11 mld € (o 15,9 %) większa w odniesieniu do aktualnie realizowanego budżetu (2007-2013), tj. 69 mld €. W ostatnich dniach zweryfikowano tę kwotę do ok. 72 mld euro.

Tymczasem w rzeczywistości oznacza to zaledwie utrzymanie funduszu polityki spójności dla Polski na poziomie zbliżonym do obecnego, powiększonym jedynie o inflację. Jest to suma niewspółmiernie niska w stosunku do potrzeb szybkiego podnoszenia jakości życia, niwelowania pogłębiających się w Polsce nierówności społecznych i gospodarczych w poszczególnych regionach, a także olbrzymiego dystansu gospodarczego, jaki nas dzieli od średniego poziomu UE.

„Należy zwrócić uwagę, że jest to również suma znacznie niższa od tej, jaką Polska powinna uzyskać na podstawie przyjętego na lata 2007-2013 mechanizmu kwalifikującego regiony europejskie do korzystania z funduszy przeznaczonych na politykę spójności” – podkreślają organizatorzy konferencji.

W aktualnym programowaniu fundusz spójności przeznaczony jest dla regionów, które osiągają PKB w przeliczeniu na mieszkańca na poziomie poniżej 75% średniego poziomu UE. Celem tym objęte są aktualnie 84 regiony UE.

W związku z obniżeniem się w UE średniego poziomu PKB na mieszkańca w następnym (2014–2020) programowaniu automatycznie wychodzi z tej grupy 16 regionów, które przekroczą pułap 75%, co stworzy około 50 mld € potencjalnych oszczędności. Jednocześnie przyjęta w obecnej perspektywie finansowej tzw. reguła „capping” wyznacza pułap udziału części transferowanego funduszu spójności do wysokości 3,23 – 3,78% PKB danego kraju i ma na celu uwzględnienie limitu jego zdolności absorpcyjnych.
Oznacza to, że uwzględniając mechanizm z lat 2007–2013 w następnym programowaniu Polska powinna uzyskać podniesienie pułapu europejskiej pomocy regionalnej z 69 mld € do 106 mld €.

Tymczasem – jak zwrócono uwagę podczas debaty – planowane są zmiany administracyjne, które mają zostać wprowadzone jeśli chodzi o sposób wydawania środków.

„Niemcy i Francja w porozumieniu z Komisją Europejską przygotowują rozporządzenie w myśl którego wiele środków, które nie zostaną wykorzystane, będzie przesuwanych na strefę euro” – powiedział Tomasz Poręba.

„Chodzi o zmianę pewnej filozofii w polityce spójności. Nie dawać tym krajom, które mają najniższe PKB, tylko tym, które mają największe problemy w danej chwili” – tłumaczył prof. Tomasz Grosse. Zdaniem profesora już teraz należałoby zająć się wypracowywaniem instytucji, by przygotować je na nadchodzące zmiany. Zauważył, że nowe przepisy przewidują znaczne utrudnienia administracyjne, a co za tym idzie – utrudniony dostęp do unijnych środków, które mogą przez Polskę zostać niewykorzystane i przeniesione na strefę euro.

Uczestnicy debaty zauważyli, że wbrew temu co można usłyszeć dziś w mediach, Polska nie znajduje się w czołówce, jeśli chodzi o wykorzystanie środków unijnych. Z ostatnich danych wynika, że z perspektywy budżetowej 2007-2013 Polska wykorzystała jedynie 38 proc. środków, co plasuje nas na 11. miejscu wśród państw UE.

„Jest lepiej niż było we wrześniu zeszłego roku. Wtedy byliśmy na 13. miejscu. To jednak nie oznacza, że nie mogłoby być lepiej” – powiedział dr Jerzy Kwieciński. Podkreślił, że widać znaczne wahania w wydatkowaniu środków unijnych i zwrócił uwagę na słabe ich wykorzystania w przypadku infrastruktury. „Miało być kilka tysięcy dróg krajowych i autostrad. Będzie 1,5 tys. W dziedzinie innowacyjności i technologii – poniżej oczekiwań” – wyliczał Kwieciński, wskazując także na zapóźnienia w rozwoju społeczeństwa informacyjnego i sektora energetycznego.

Prof. Marek Kozak zauważył, że dziś infrastruktura przestaje być „czynnikiem sprawczym sukcesu”, nie mniej jednak pozostaje jego ważnym elementem. „Kapitał ludzki, społeczny, technologie, innowacje, społeczeństwo informacyjne – w tym kierunku zmierzają propozycje Komisji Europejskiej. Jednakże silne ośrodki ośrodki powinny być połączone. Dziwi mnie, że do tej pory nie ma autostrady między Warszawą a Wrocławiem” – stwierdził prof. Kozak.

Eksperci wskazywali także na konieczność wprowadzenia zmian w programowaniu. Prof. Janusz Zaleski zaznaczał, że znaczne rozdrobnienie projektów nie sprzyja dynamicznemu rozwojowi. „Nie można realizować zmian cywilizacyjnych tysiącami projektów. W programowaniu trzeba postawić na dwie rzeczy – koncentralizację (bez 2 mln projektów za 2 mln zł) i terytorializację (różne propozycje dla różnych obszarów)” – mówił prof. Zaleski.

Uczestnicy debaty są zgodni, że wysokość i sposób wykorzystania środków wymaga szerokiej dyskusji nie tylko na arenie europejskiej, ale i wewnątrzkrajowej z partnerami samorządowymi i społecznymi. „Dotyczy to m.in. programów operacyjnych i sposobu zarządzania niektórymi działaniami sektorowymi, zwłaszcza tymi które najlepiej byłoby zdecentralizować do samorządów regionalnych. Dyskusji wymagają również działania miejskie, w tym ich umiejscowienie (najlepiej w 16 programach regionalnych), a także wybór miast kwalifikujących się do pomocy finansowej i mających być włączonych do platformy konsultacyjnej na szczeblu europejskim. Wyzwaniem jest sam proces konsultacyjny, a zwłaszcza powołanie odpowiednich instytucji służących przygotowywaniu umowy partnerskiej po stronie polskiej” – podkreśliła Izabela Kloc.