Social media:
Wyszukiwarka:

Kolejny cios w polską wieś

Z Tomaszem Porębą, posłem Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki Jak przyjął Pan informację o tym, że Polska musi zwrócić do unijnej kasy ponad 30 mln euro w ramach unijnej polityki rolnej? – W ciągu ostatnich kilku miesięcy już kolejny raz Komisja Europejska kwestionuje sposób gospodarowania środkami unijnymi przez rząd PO – PSL. A przecież Donald Tusk wielokrotnie podkreślał, iż jego ekipa znakomicie rozporządza milionami euro płynącymi z Brukseli. Tymczasem widzimy wyraźnie, że jest to samochwalstwo, które nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Szkoda, że przez fatalne zarządzanie środkami znów najbardziej tracą polscy rolnicy. Czy możemy sobie pozwolić na takie straty i co one oznaczają właśnie dla rolników? – To kolejny dowód na to, iż rząd PO – PSL kompletnie lekceważy sprawy polskiej wsi. Dość przypomnieć ostatnie negocjacje budżetowe, w których Donald Tusk dla realizacji wyborczego sloganu 300 miliardów poświęcił interes polskich rolników. W stosunku do poprzedniej perspektywy budżetowej na polską wieś trafi realnie o ponad 6 mld euro mniej. Nadal nierozwiązany pozostaje także problem nierównych dopłat dla rolników – rząd w tej sprawie wykazuje się kompletną biernością. Dzisiejsza informacja to kolejny cios w polską wieś, która modernizuje się w znacznej mierze dzięki środkom europejskim. Były minister rolnictwa Marek Sawicki z PSL, próbując bagatelizować problem, powiedział, że nie jesteśmy jedyni w towarzystwie państw, które muszą zwrócić pieniądze. Czy taka argumentacja Pana satysfakcjonuje? – Marek Sawicki zapomina o tym, że rolnicy we Francji mają do dyspozycji znacznie większe środki niż rolnicy w Polsce, więc ten argument jest kompletnie nietrafiony. Myślę, że jest to rozpaczliwa próba wytłumaczenia się z ewidentnych zaniedbań – należy przypomnieć, że Komisja Europejska zakwestionowała płatności z lat 2007-2008, kiedy to właśnie Sawicki sprawował funkcję ministra rolnictwa. W latach 2007-2009 Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w ogóle nie kontrolowała sposobu dystrybuowania środków. Kontrole rozpoczęto dopiero po wytknięciu tego niedociągnięcia przez Komisję Europejską w 2009 roku. Trudno mówić tu zatem o sprawnym zarządzaniu. To nie pierwsza kara dla Polski. W maju UE ukarała nasz kraj za niewystarczające kontrole w mniejszych gospodarstwach rolnych w latach 2004-2006. Straciliśmy blisko 80 mln euro. Utrata funduszy unijnych powoli staje się smutną tradycją tego rządu…? – Trzeba zauważyć, że majowa kara – wbrew temu, co twierdził premier Donald Tusk – dotyczyła nie lat 2004-2006, ale 2007-2010. Gdy pojawiły się pierwsze informacje o tym, że KE chce na Polskę nałożyć karę, Donald Tusk zamiast skupić się na zmianie decyzji KE, oskarżał rząd Prawa i Sprawiedliwości. Okazało się jednak, że biuro Komisji Europejskiej w Warszawie źle przetłumaczyło oświadczenie rzecznika KE ds. rolnictwa. W tłumaczeniu napisano, że KE chodzi tylko o lata 2004-2006, podczas gdy Komisja od początku mówiła, że ma zastrzeżenia do lat 2007-2010. Niestety, obawiam się, że nie jest to ostatnia tego typu sprawa i przykład niegospodarności obecnej ekipy. W końcu sięgająca niemal 36 mld zł dziura budżetowa nie wzięła się z niczego. Dziękuję za rozmowę.