Krzaklewski vs Poręba. Doświadczenie i młodość

Do tego, aby PiS przyłączył się w Parlamencie Europejskim do chrześcijańskich demokratów namawiał Marian Krzaklewski podczas niedzielnej debaty w Rzeszowie. Lider listy PiS Tomasz Poręba odpowiedział zdecydowanie: – PiS nigdy nie będzie we frakcji, w której jest Erika Steinbach.

Na Podkarpaciu obie jedynki: PiS i PO budziły kontrowersje. O Porębie wcześniej niewiele było wiadomo. To 36-letni działacz PiS, podobno zaufany Jarosława Kaczyńskiego, który pięć lat temu wysłał go do Brukseli. Tam Poręba jest doradcą Grupy Unia na Rzecz Europy Narodów w komisji spraw zagranicznych PE. Jest tu także rzecznikiem PiS.

Krzaklewskiego z kolei, byłego lidera „Solidarności” i autora AWS, nie chcieli lokalni działacze Platformy.

Poręba: nawozy 100 procent w górę


W niedzielne południe spotkali się na debacie. Obaj wiedzieli o czym mówią, bo także Krzaklewski ma doświadczenie z pracy w strukturach unijnych. Reprezentuje NSZZ „S” w Komitecie Ekonomiczno-Społecznym UE.

Obaj najpierw musieli wymienić najważniejsze problemy Podkarpacia.

Zaczął Poręba. Pewny siebie, zdecydowany. Od razu zaatakował PO wymieniając trzy główne kłopoty, z którymi musi zmagać się region: – Fatalna, zła, nieprzemyślana polityka PO jeśli chodzi o program unijny Infrastruktura i Środowisko. Podkarpaciu zostały odebrane przez rząd wszystkie projekty z działu środowisk – mówił Poręba.

To ograny sprzed wielu miesięcy temat, który przewinął się przez wszystkie media, ale w debacie nabrał nowej wagi. Poręba uderzył też w rosnące bezrobocie, choć nie podał żadnych liczb poza określeniem, że „mamy do czynienia z naprawdę rosnącym bezrobociem”. Zamiast cyfr padały nazwy zakładów, które zwalniają pracowników. Konkretne kwoty padły, gdy Poręba wskazał na trzeci problem Podkarpacia jakim wg niego jest sytuacja w rolnictwie. Przygotował się do tego punktu niczym Donald Tusk w słynnej debacie dwa lata temu z Jarosławem Kaczyńskim (przypomnijmy, że Tusk pytał wtedy premiera, czy wie, ile kosztuje kg jabłek). – Tona zboża w ub. roku kosztowała 950 zł, a teraz 420 złotych. A nawozy poszły o 100 procent w górę – mówił Poręba.

Krzaklewski postawił na coś, co także nieustannie przewija się w dyskusji na temat problemów Podkarpacia: brak dobrego skomunikowania. Wspomniał o bezrobociu, ale tylko jednym zdaniem skwitował, że to odbicie kryzysu światowego. – Bardzo ważny problem to dostępność Podkarpacia transportowa, komunikacyjna, a więc dokończenie lotniska, budowa drogi ekspresowej S-19 – wyliczał.

Zauważył też, że problemem jest wyjeżdżająca za chlebem młodzież.

Krzaklewski słyszy o przestępcach w kajdankach


Poręba od razu uderzył w bębenek grozy: – Jeśli mówimy o dostępności komunikacyjnej trzeba też wspomnieć o autostradzie A-4. Odebrano Euro2012 Krakowowi i Chorzowowi. To wielkie zagrożenie dla naszej autostrady. Jak ona dojdzie do Tarnowa, to będzie dobrze – uczulał.

I sprytnie zaapelował do Krzaklewskiego, by lobbował w PO za takimi sprawami.

Krzaklewski postanowił przypuścić atak. Wrócił do unijnego programu Infrastruktura i Środowisko. I także sprytnie wspomniał, że zakwalifikowanie projektów do niego to w dużej mierze sprawa samorządu wojewódzkiego. Podkarpacie, przypomnijmy, to ostatni region w kraju, gdzie rządzi PiS: – A ja słyszę, że w sejmiku jest kłótnia. Ja słyszę o wyprowadzaniu przestępców w kajdankach. Jak mówimy więc o grzechach to nie zapominajmy o swoich. Mój kolega z Kolbuszowej mówi tak: „moja wina, moja wina, twoja też trochę” – mówił Krzaklewski.

Przestępcy w kajdankach to aluzja do afery korupcyjnej, która kilka miesięcy temu wybuchła w urzędzie marszałkowskim. Kilkoro urzędników ma zarzuty.

Riposta Poręby była szybka: – Korupcja nie ma twarzy politycznej – uciął.

Krzaklewski szybko zrezygnował z ostrzejszego tonu i zaapelował do Poręby, by myśleć o stworzeniu w Parlamencie Europejskim PO-PiS. Namawiał, żeby PiS przystąpiło do frakcji chrześcijańsko-demokratycznej: – Stwórzmy wielki deal. Liczę na pana, bo wiem, że pan ma wielki wpływ na prezesa – apelował Krzaklewski.

Poręba nie wahał się ani przez moment: – PiS nigdy nie będzie w partii, w której jest Erika Steinbach.

– Co tam pani Steinbach! To jest wielka szansa, którą trzeba wykorzystać. Stwórzmy wielki deal – upierał się Krzaklewski.

Albo wszystko, albo nic

Kandydaci musieli także powiedzieć jakie są szanse Podkarpacia w UE. Poręba mówił o ludziach młodych, że będzie dla nich – jeśli zostanie eurodeputowanym – organizował staże w Brukseli. Obiecywał promocję Podkarpacia, bo przez pięć lat napatrzył się tam, jak promują się inne regiony i miasta.

A gdy Krzaklewski powiedział o tym, że trzeba jeszcze zwiększyć nakłady na Polskę wschodnią, odparował, że to rząd PiS przygotował program Rozwój Polski Wschodniej. – Problem jest taki, że realizacja programu leży – ocenił Poręba.

Krzaklewski nie odniósł się do tego zarzutu. Zaatakował inaczej: – Trzeba być długo politykiem, żeby skutecznie działać na rzecz województwa w PE. Trzeba tam znać ludzi, a pan dopiero zaczyna. Ja tam ludzi znam, będę potrafił lobbować. Do komisarza pójdę zaraz po posiedzeniu i porozmawiam z nim – pytał Krzaklewski.

Poręba z kolei dużo mówił o tym, że w PE trzeba twardo walczyć o interesy narodowe. Mówił, że obserwował jak to robią inne państwa, np. Hiszpania.

– Panie Tomaszu, realia są realiami. Można walczyć, ale trzeba mieć do tego siłę głosów. Ja się boję zasady „albo wszystko, albo nic”. Ta zasada zniszczyła AWS – apelował Krzaklewski i pochwalił swojego konkurenta. – Widzę, że pan z sercem podchodzi do spraw. Pan ma młodość, ja doświadczenie – mówił.

W debacie obaj kandydaci mogli sobie nawzajem zadawać pytania. Poręba zapytał jak Krzaklewski pogodzi swój pogląd, że Europa powinna być Europą Ojczyzn z dokumentami Europejskiej Partii Ludowej, które mówią, że Europa powinna być Europą federacji, powinna być superpaństwem. – Po to tam idę, żeby, jeśli takie zapisy rzeczywiście są, to zmienić – odparł Krzaklewski.

I zapytał kontrkandydata, jak przygotuje sobie grunt polityczny do pracy w PE, skoro nie ma doświadczenia w polityce.

Poręba mógł się chwalić: że ma pięcioletnie doświadczenie w PE, zna tam wiele osób, zna świetnie języki. – Nie mam kompleksów, wierzę w siebie – oświadczył Poręba.

Obaj kandydaci stwierdzili, że są zadowoli z debaty.

Debatę na żywo śledziły sztaby obu partii. Krzaklewskiemu sekundowało kilkoro młodziutkich działczy, na sali była też jego siostra Barbara Frączek, była posłanka AWS. Porębie brawo biło kilka starszych i kilkoro młodszych osób.

Małgorzata Bujara
Gazeta Wyborcza Rzeszów