Social media:
Wyszukiwarka:

Tomasz Poręba z Brukseli: Platforma wykorzystuje forum międzynarodowe do ataku na Polskę. „Przypominają się czasy Targowicy”

Nie jest celem Platformy Obywatelskiej obrona jakichś realnie zagrożonych wartości. Celem np. Grzegorza Schetyny jest walka o przywództwo w Platformie

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Tomasz Poręba, eurodeputowany PiS.

wPolityce.pl: Jak zamierzacie bronić w PE dobrego imienia Polski? Będzie zabierać głos?

Tomasz Poręba: Oczywiście, że zabierzemy głos w tej debacie, której sensu i powodu nie widzimy. Nic się w Polsce nie dzieje, aby organizować na ten temat debaty w Parlamencie Europejskim. Nikt nie łamie w Polsce demokracji, praw obywatelskich itd. tak jak to próbuje suflować Platforma Obywatelska europejskiej opinii publicznej.

Chcemy powiedzieć też, że cały kryzys związany z Trybunałem Konstytucyjnym ma swoją przyczynę w niekonstytucyjnych działaniach PO, która chciała dokonać skoku na TK. Chcemy powiedzieć, że PO wykorzystuje forum międzynarodowe do ataku na Polskę, na polski rząd.

Czy komisarz europejska ds. sprawiedliwości jest poinformowana o czerwcowych zabiegach Platformy wokół Trybunału Konstytucyjnego? Bo to ona ma przedstawiać w PE informację na ten temat.

Podejrzewam, że nikt jej jeszcze o tym nie powiedział, ale my to zrobimy w najbliższych dniach. Poinformujemy panią komisarz o tym jaka jest praprzyczyna obecnej sytuacji związanej z TK.

Trzeba powiedzieć, że mamy do czynienia z niebywałą histerią wywołaną przez polskich dziennikarzy, wśród korespondentów ważnych mediów europejskich, amerykańskich. Piszą tam osoby związane osobiście ze środowiskiem „Gazety Wyborczej”. Skandaliczny był artykuł w amerykańskim dzienniku „Washington Post” napisany przez dziennikarza, który jest znajomym żony byłego ministra spraw zagranicznych.


Niekiedy są to osoby związane z Radosławem Sikorskim, czy jego małżonką.

Tak, właśnie. I to właśnie udowadnia, że ta histeria wywołana jest przez środowiska, które czują się pokrzywdzone wynikiem wyborów. Czują się zagrożone, że „dojenie Polski”, które miało miejsce w ostatnich latach, kończy się.

Czują się zagrożone, że przy władzy jest rząd, który chce twardo bronić polskich interesów za granicą. To się wiąże z tym, że ten ocean środków, które były pompowane np. w media związane z niepolskim kapitałem, kończy się. To są powody tej histerii: utrata wpływów i kasy.

Politycy PO twierdzą na arenie krajowej, że to nie oni są pomysłodawcami debaty w PE.

To jest kłamstwo. Podkreślam: to kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo. Za długo pracuję w Parlamencie Europejskim, za dobrze znam to środowisko, aby nie wiedzieć, że nikt, żaden lider frakcji politycznej, nie podejmie żadnego działania, które dotyczyłoby jakiegokolwiek kraju UE, bez konsultacji z posłami z danego kraju.

Władysław Kosiniak-Kamysz, czy Grzegorz Schetyna zapowiadali wprost, że będą informować PE, że będą domagać się reakcji Unii Europejskiej na to, co według nich – złego dzieje się w Polsce. Tak więc, to że niby nie PO wywołuje tę debatę, to jest kłamstwo, oszukiwanie polskiej opinii publicznej. To politycy PO i PSL zainspirowali debatę w PE. To oni stoją za tym, że w przyszłym tygodniu odbędzie się debata, która po niecałym miesiącu rządów PiS, będzie te rządy recenzować. Politycy z PO i PSL sami sobie wystawiają świadectwo.

Głosy polityków PO i zaprzyjaźnionych z nimi dziennikarzy padły w UE na podatny grunt. Może jednak środowiska socjalistów, liberałów, nie znając tła wydarzeń w kraju faktycznie są zaniepokojone rozwojem sytuacji, czy jednak za tym niepokojem stoją twarde interesy, o których pan wspomniał. Interesy ekonomiczne.

Wszyscy ważni ludzie w Unii, komisarze z którymi się spotykam nie zauważali problemu w Polsce, dopóki nie zostali zainspirowani przez zblatowanych z głównymi mediami w Polsce korespondentów mediów na Zachodzie oraz przez polityków partii, która niedawno musiała oddać władzę.

Nikt w Europie nie rozumie sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego, który został wyolbrzymiony celowo po to, aby bronić interesów środowisk, którym dotąd dobrze się współpracowało z rządem Platformy i PSL. Głównie mediom, mam tu na myśli „Newsweek”, TVN, czy „Gazetę Wyborczą”, które żyły w tym systemie biznesowo-medialnym, i których głównym zadaniem była obrona rządu PO-PSL.

Żadnych realnych strat Polska nie poniesie. Jednak będą to straty wizerunkowe.

Tak i to jest najgorsze z całej tej sprawy. Trzeba przy tym podkreślić, że nie jest celem Platformy Obywatelskiej obrona jakichś realnie zagrożonych wartości. Celem np. Grzegorza Schetyny jest walka o przywództwo w Platformie. On chce pokazać, że jest liderem partii, że walczy o partię. I robi to, ale kosztem Polski, kosztem wizerunku kraju. Pan Schetyna jest dziś w Brukseli i zabiega tu osobiście, aby Polska była atakowana, bo to w jego założeniu ma wzmocnić jego pozycję w partii. Mi się przypominają czasy Targowicy, gdy Polacy na rzecz swojej prywaty rozgrywali sprawy kraju za granicą.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki