Social media:
Wyszukiwarka:

W prasie: „Najpierw sojusze, później pieniądze”

Interes regionu przede wszystkim – mówi Tomasz Poręba, eurodeputowany – elekt, w rozmowie z Krzysztofem Babiarzem z tygodnika KORSO.

Krzysztof Babiarz: W swoich wypowiedziach często pan mówi o interesie Mielca, a czy czuje się pan mielczaninem? Pytam, bo podczas kampanii rywale i zwolennicy innych partii dyskredytowali pańskie związki z naszym miastem.

Tomasz Poręba: Z Mielcem jestem związany od lat. Tutaj się ożeniłem, tutaj urodziła się i była chrzczona moja pierwsza córka. Nie wiem, jaka jest definicja bycia mielczaninem. Dla mnie to, że swoje życie związałem z Mielcem, jest sprawą najważniejszą. W kampanii, nie mając innych argumentów, atakowano mnie za moją niemieleckość i w ten sposób szukano sposobów zdyskredytowania mojej osoby. Moi przeciwnicy nie mogli powiedzieć, że jestem za stary na to, by ubiegać się o mandat posła do Parlamentu Europejskiego – bo mam 36 lat; że jestem niedoświadczony – bo pracowałem w unijnych instytucjach, niekompetentny– bo znam języki i funkcjonowanie Unii. Uderzono w to, że nie jestem z Mielca. Ja czuję się obywatelem tego miasta i jest dla mnie wielkim zaszczytem reprezentować je i cały region w Parlamencie Europejskim.

KB: Skoro już wspomniał pan o reprezentowaniu nas w PE, to proszę powiedzieć, jakie ma pan plany na najbliższe miesiące?

TP:
O wyborach już zapomniałem i zaczynam realizować to, co obiecałem podczas kampanii. Od września ruszam ze stażami dla młodzieży z Podkarpacia. Chcę, aby w moich biurach na stażach przebywały przynajmniej 3 osoby jednocześnie. Mam też kilka pomysłów na nowoczesną promocję regionu. Nie chcę mówić o konkretach, bo jestem przed ostatecznymi rozmowami z pewnymi instytucjami na Podkarpaciu.

KB: Wróćmy do staży. W jaki sposób będzie odbywał się nabór?

TP:
Każdy, kto zna jeden język i interesuje się tematyką międzynarodową, może wysłać na mojego maila – kontakt@tomaszporeba.pl, swoje CV. Będę je zbierał i przeglądał. Z osobami o najciekawszych życiorysach spotkam się osobiście i porozmawiam. Spośród nich wybiorę stażystów. Mam świadomość, że nie zabiorę od razu tysiąca osób. Ale gdyby w ciągu roku 40-50 osób skorzystało ze staży w moich biurach, byłbym zadowolony.

KB: To będą wyjazdy gratisowe, czy trzeba się liczyć z wydatkami z własnej kieszeni?

TP:
Na pewno konieczny będzie pewien finansowy wkład własny potencjalnego stażysty. Ja zajmę się organizacją staży. Postaram się też zapewnić niewielkie kieszonkowe na pokrycie kosztów wynajęcia mieszkania i pobytu w Brukseli.

KB: A co z tą promocją naszego regionu w Brukseli? Szefem biura odpowiedzialnego za te sprawy jest mielczanin, Marek Bednarz. Rozmawiał pan z nim?

TP:
Koncepcja funkcjonowania zależy od zarządu województwa. Podkarpackie biuro musi zacząć być wreszcie forpocztą Podkarpacia w Brukseli. Chcę w najbliższym czasie spotkać się zarządem województwa i przedstawić moją ocenę pracy biura. Nie ma dla mnie wątpliwości, że to w dużej mierze od jego skuteczności zależy, jak będzie promowane Podkarpacie w Brukseli. Uważam, że konieczne jest zintensyfikowanie współpracy pomiędzy posłem do Parlamentu Europejskiego, podkarpackim biurem w Brukseli i zarządem województwa. To w tym trójkącie muszą być wypracowywane i realizowane koncepcje promocyjne. Przez ostatnie 5 lat w Parlamencie Europejskim widziałem, że w oparciu o taki schemat działa większość regionalnych biur w Brukseli, skutecznie promując potencjał swoich regionów.

KB: W kampanii wyborczej mówił pan także o działaniach na rzecz wpisania w nowej perspektywie finansowej, na lata 2014-20, kluczowych inwestycji dla Podkarpacia, w tym dla Mielca, m.in. modernizację linii kolejowej biegnącej przez Mielec oraz lotnisko. Tymczasem deputowani
PiS znajdą się w niewielkiej frakcji konserwatywnej. PO, PSL i SLD twierdzą, że będąc w tej grupie, niewiele będziecie mogli zdziałać. PO podkreśla, że przynależąc do frakcji chadeckiej można o wiele więcej.

TP:
Z kolei ja mogę podać dziesiątki przykładów ubezwłasnowolnienia deputowanych PO w Europejskiej Partii Ludowej, przez największe delegacje narodowe, francuską i niemiecką. Platforma niewiele jest w stanie zrobić w tej grupie. Oto przykłady, na różnym polu. Odrzucenie przez chadeków dyrektywy usługowej, bardzo ważnej dla naszych przedsiębiorców, dzięki której mogli prowadzić działalność w państwach Unii w oparciu o prawo kraju pochodzenia. Frakcja ludowa głosowała przeciwko podniesieniu do 3 procent kwot mlecznych, istotnych z punktu widzenia naszych rolników. W EPP ton nadaje niemiecka CDU/CSU, która wydaje odezwy relatywizujące powojenną historię. Chadecy to grupa, z ramienia której szefem komisji praw zagranicznych jest Jacek Saryusz–Wolski, który przez 2,5 roku nie może wywalczyć, by szefem sekretariatu komisji był Polak, bo jest nim wciąż niemiecki urzędnik z rekomendacji CDU/CSU.

KB: Przerwę tę wyliczankę. Sugeruje pan, że będąc w mniejszej frakcji można działać efektywniej?

TP:
Poseł do Parlamentu Europejskiego ma możliwości lobbowania za konkretnymi rozwiązaniami. Oczywiście sam nie jest tego w stanie zrobić, ale musi budować sojusze. Pewne kwestie należy także traktować ponad podziałami partyjnymi, w tym właśnie jeśli idzie o sprawy regionalne.

KB: To brzmi jak zapowiedź współpracy z posłanką Łukacijewską. Ona także mówi dużo o promocji regionu.

TP:
Oczywiście, taka współpraca jest możliwa. Liczy się interes regionu. Żeby można było budować na Podkarpaciu drogi czy kolej, to najpierw należy silnie lobbować na rzecz korzystnych dla naszego województwa rozwiązań.

KB: Często zamierza pan bywać w miejscowościach naszego województwa? Da się to pogodzić z pracą europarlamentarzysty?

TP:
Miejscem pracy europosła jest Bruksela i Strasburg. Jego obowiązkiem jest przebywać tam od poniedziałku do piątku. Brać udział w pracach komisji, posiedzeniach plenarnych i spotkaniach grup politycznych. Ja zamierzam każdy dzień, wolny od obowiązków w Brukseli, spędzać na Podkarpaciu. Przez pryzmat podejmowanych przeze mnie inicjatyw, chcę być obecny tu stale.

KB: Będzie miał pan swe biura w Brukseli i Strasburgu, a gdzie one będą na Podkarpaciu?

TP:
Jestem na etapie wybierania poszczególnych miejscowości. Na pewno będę miał biuro w Mielcu i jednej z miejscowości powiatu mieleckiego, w Rzeszowie, i jeszcze w kilku mniejszych miejscowościach naszego województwa. Chcę mieć bezpośredni kontakt z mieszkańcami naszego regionu, także z terenów wiejskich.

KB: Poseł do Parlamentu Europejskiego ma możliwości lobbowania za konkretnymi rozwiązaniami. Oczywiście sam nie jest tego w stanie zrobić, ale musi budować sojusze.

TP:
Każdy, kto zna jeden język i interesuje się tematyką międzynarodową, może wysłać na mojego maila – kontakt@tomaszporeba.pl, swoje CV. Z osobami o najciekawszych życiorysach spotkam się osobiście i porozmawiam. Spośród nich wybiorę stażystów.
Czuję się obywatelem Mielca i jest dla mnie wielkim zaszczytem reprezentować go i cały region w Parlamencie Europejskim.

Dziękuje za rozmowę.